2023-05-17 18:54:00

Giampaolo Medei, trener Asseco Resovii: Wróciliśmy na podium i za rok zagramy w Lidze Mistrzów!

Na zdjęciu Giampaolo Medei, trener Asseco Resovii. (fot. facebook.com/assecoresovia.sa
Na zdjęciu Giampaolo Medei, trener Asseco Resovii. (fot. facebook.com/assecoresovia.sa
Giampaolo Medei przywrócił Asseco Resovię na podium mistrzostw Polski. "Pasiaki" w sezonie 2022/23 zajęły trzecie miejsce w rozgrywkach Plus Ligi. Zobaczcie co nam powiedział włoski szkoleniowiec.
 
- Panie Trenerze, przede wszystkim serdeczne gratulacje, upłynęło naprawdę sporo czasu, prawie 7 lat odkąd rzeszowianie sięgnęli po medal mistrzostw Polski.
 
- Jestem bardzo szczęśliwy, że zrobiliśmy to dla klubu. Klubu, który daje nam wszystko, byśmy pracowali, pozostawali w dobrym zdrowiu, osiągali takie właśnie wyniki. Jestem szczęśliwy, ponieważ po kilku latach klub wrócił na podium, a w przyszłym sezonie zagra w Lidze Mistrzów. Jestem dumny, ponieważ dokonaliśmy postępu w trakcie sezonu i zagraliśmy jeden z najlepszych meczów w najważniejszym momencie. Praca, którą wykonaliśmy w tym sezonie napawa mnie dumą.
 
- Jaki był dla Pana najtrudniejszy moment w sezonie? Czy był to Puchar Polski, czy też jakaś inna okoliczność, tj. porażka, która nie powinna się przydarzyć?
 
GM: Bez wątpienia najtrudniej było po Pucharze Polski. Zagraliśmy bardzo źle i później pojechaliśmy do Zawiercia i tam również przegraliśmy 0-3 po słabej grze. Podnosiły się głosy, że kiedy spotkanie jest naprawdę trudne i naznaczone ciężarem gatunkowym to Resovia nie potrafi dobrze grać. To było rzeczywiście ciężkie, lecz w tych play-offach nawet w półfinałach pokazaliśmy, że już tak nie jest.
 
Poprawiliśmy nasze podejście do tego rodzaju rywalizacji i w tej serii nie poddaliśmy się ani na chwilę. Graliśmy praktycznie na tym samym poziomie co ZAKSA. Tak samo było w meczach o brązowy medal, w każdym z nich walczyliśmy, nawet mimo dwóch porażek 2-3 można było zobaczyć, że jest lepiej i ten krok do przodu bardzo mnie cieszy.
 
- Zaskakujące w tym sezonie było to, że mieliście spory problemy z zamykaniem praktycznie wygranych meczów. Prowadziliście 2-0 w setach i nagle bum! Coś się dzieje, przestajecie grać swoją siatkówkę, a rywale robią co chcą i mogą?
 
- Żeby daleko nie szukać, doskonałym przykładem jest poprzedni mecz w Zawierciu. Po pierwsze, prawdą jest to, że przeciwnicy w drugiej części tego spotkania zaczęli grać i serwować naprawdę bardzo dobrze. Muszę być szczery i przyznaję, że zawiercianie są świetnym zespołem i kiedy grają na swoim najwyższym poziomie to rywalizować z nimi jest bardzo ciężko. Tak to już w play-offach krajowych rozgrywek, że jedno starcie, jeden finał może się zmienić w każdej chwili.
 
Ważne jest to, o co prosiłem moich zawodników, by wyczyścić głowy i każdy następny set, następny mecz zaczynać z myślą, że jest 0-0 i to właśnie zrobiliśmy. Jest to naprawdę ważne, ponieważ trudne chwile przytrafiają się każdej drużynie i wszystko opiera się na tym, co zrobi i jak zareaguje zespół, kiedy taka sytuacja rzeczywiście się pojawi. Nasza reakcja tego wieczoru była niesamowita.
 
- Właśnie ta reakcja sprowadza się do następnego pytania. Co takiego powiedział Pan swoim graczom podczas przerwy w trzecim secie? Czy było to coś w stylu: „Chłopaki, prowadzimy 2-0 i nie zamierzam patrzeć na to, jak historia się powtarza i znowu dojdzie do tie-breaka i tam wszystko się może zdarzyć?
 
- Tuż przed i na początku trzeciej odsłony powiedziałem moim siatkarzom, że reakcja przeciwników będzie całkowicie naturalna. To jest silna drużyna, która także walczy o medal. Było to dla mnie klarowne, że będą sporo ryzykować i postarają się wrócić na swój najlepszy poziom. Dodałem również, by byli gotowi oraz skoncentrowani na własnej technice oraz taktyce. Jeśli w takim momencie tracisz koncentrację, to z pewnością przegrasz seta.
 
Byliśmy bardzo dobrzy, ponieważ trzymaliśmy się blisko i nawet mimo straty 2-3 punktów, czekaliśmy na swój moment. Nadszedł on kiedy na zagrywce pojawił się Maciej Muzaj. Dzisiaj padło na Maćka, innym razem może być to ktoś inny. Najważniejsze było to, że przetrwaliśmy przewagę Zawiercia i nie poddaliśmy się.
 
- Na zakończenie chciałem zapytać, czy ten medal był czymś, co obiecał Pan zarządowi?
 
- Zdobycie medalu oraz gra w Lidze Mistrzów były naszymi celami i to było oczywiste od samego początku. Powtórzę się, jestem szczęśliwy, że zdobyliśmy ten medal dla klubu, który na niego zasługiwał. Jest to jednocześnie motywacja, by spróbować zdobyć coś więcej w kolejnym sezonie.
 
Rozmawiał Radosław Dudek

Czytaj także

Komentarze

Komentarze: 0

Rozwiąż działanie =

Redakcja portalu podkarpacieLIVE nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść komentarzy. Każdy użytkownik reprezentuje własne poglądy i opinie biorąc pełną odpowiedzialność za ich publikację.

Czytaj następny news zamknij