- Nigdy nie sądziłem, że klub, któremu oddałem serce na boisku i w pracy na jego rzecz, będzie dla mnie powodem tak trudnych i bolesnych doświadczeń. Całe moje życie sportowe i zawodowe zostało oplute - mówi Paweł Tomczyk w rozmowie z Weszło.
Paweł Tomczyk złożył rezygnację ze stanowiska prezesa drugoligowego RKS-u Motor Lublin. Teraz przerwał milczenie i udzielił Maciejowi Wąsowskiemu z Weszło wywiadu w którym opowiada o ostatnich tygodniach w ekipie Motoru.
- Zacznijmy od tego jak z pana perspektywy wyglądało całe zajście z udziałem trenera Goncalo Feio, po którym trafił pan do szpitala z rozciętym łukiem brwiowym. Przypomnijmy, że wszystko działo się po meczu Motor Lublin – GKS Jastrzębie (2:1) z 5 marca. Co pańskim zdaniem było bezpośrednią przyczyną całej awantury, bo chyba tak można nazwać tę sytuację?
- Wydarzenia zostały rzetelnie przedstawione w oświadczeniu Motoru z 6 marca – nie było żadnej awantury, zostałem zaatakowany przez trenera Feio. Prawdą jest, że stanąłem w obronie pani Pauliny Maciążek, co spotkało się z agresją ze strony trenera, który rzucił we mnie kuwetą na dokumenty, rozcinając mi łuk brwiowy w bliskiej okolicy oka. Pomimo tego co mnie spotkało – dziś postąpiłbym tak samo. Nie ma mojej zgody na upokarzanie, znieważanie drugiego człowieka.
- Co się działo po tym, jak trafił pan do szpitala na szycie? Później następnego dnia ktoś z kierownictwa klubu kontaktował się z panem?
- Byłem w stałym kontakcie z właścicielem klubu, który zadbał o to, żebym został przebadany szczegółowo, łącznie z tomografią głowy. Następnego dnia rozmawialiśmy jeszcze późnym wieczorem – wzburzony właściciel powiedział, że nie będzie czekał na decyzję Komisji Dyscyplinarnej PZPN i rano rada nadzorcza dyscyplinarnie rozwiąże kontrakt z trenerem.
- Przed konferencją prasową z 7 marca, na której był właściciel Motoru Zbigniew Jakubas i trener Feio, wiedział pan, że będzie zawieszony na trzy miesiące w pełnieniu obowiązków prezesa klubu, czy o wszystkim dowiedział się pan oglądając konferencję?
- Zostałem zawieszony ze względu na stan zdrowia, który nie pozwalał mi pełnić obowiązków i w moje miejsce został delegowany pełniący obowiązki prezesa członek rady nadzorczej (Robert Żyśko – przyp. red.), co uzgodnione zostało z panem Jakubasem, natomiast decyzja podjęta wobec trenera Feio była dla mnie zaskoczeniem.
- Pan Jakubas zdecydował, że trener Feio zostanie przy pierwszym zespole, pan zostanie zawieszony na trzy miesiące, a z klubu została zwolniona rzeczniczka Paulina Maciążek. Jak pan to skomentuje? Z boku wygląda to trochę tak, że agresor umocnił swoją pozycję.
Tak, trudno to odbierać inaczej. Wygląda to na legitymizowanie przemocy fizycznej i słownej w miejscu pracy. Podczas konferencji zostały naruszone także moje dobra osobiste, moja praca na rzecz Motoru została zdyskredytowana. Klub zostawiłem w następującym składzie personalnym: 11-osobowy sztab szkoleniowy oraz kadra zawodników złożona z 32 piłkarzy, w tym 11 młodzieżowców. Dodatkowo był zespół pracowników wspierających drużynę i trenera. Moja praca i zaangażowanie pozwoliły na stworzenie wyjątkowych warunków do rozwoju drużyny. Goncalo Feio dostał możliwość zaprezentowania swojego trenerskiego talentu i warsztatu w naprawdę komfortowych warunkach.
- Wyobraża sobie pan powrót do klubu po tych trzech miesiącach?
Moja przygoda z RKS Motor, którą oficjalnie zacząłem jeszcze jako dziecko 4 marca 1993 roku, zakończyła się. 9 marca 2023 roku złożyłem wypowiedzenie umowy o współpracy z Motor Lublin S.A. jako dyrektor sportowy i prezes klubu. Nigdy nie sądziłem, że klub, któremu oddałem serce na boisku i w pracy na jego rzecz, będzie dla mnie powodem tak trudnych i bolesnych doświadczeń. Całe moje życie sportowe i zawodowe zostało oplute. Stając w obronie pracownika przed niewłaściwym i naruszającym jego godność zachowaniem ze strony trenera sam stałem się ofiarą ataku fizycznego, hejtu, a nawet kierowano pod moim adresem groźby.
- Podczas swojego wystąpienia na konferencji prasowej z panem Jakubasem, trener Goncalo Feio nie przeprosił personalnie pana, jak również pani Maciążek. Może doszło do takich przeprosin prywatnie?
- Nie, trener nie wykazał jakiejkolwiek woli pojednania.
- Toczy się postępowanie w sprawie trenera Goncalo Feio przed Komisją Dyscyplinarną PZPN. Może on zostać zdyskwalifikowany, może zostać zawieszona jego licencja i może zostać skreślony z listy uczestników kursu UEFA PRO. Jaka kara będzie w pańskiej ocenie adekwatna do przewinienia?
- Do dnia dzisiejszego nie zabierałem w tej sprawie publicznie głosu licząc na uczciwą i rzetelną pracę członków komisji. Wierzę, że podejmą słuszną decyzję na podstawie przedstawionych dowodów.
Całość można przeczytać: Tomczyk o sprawie z Feio: Całe moje życie sportowe i zawodowe zostało oplute [WYWIAD]
Czytaj także
2023-03-22 17:44
Zmiany w czwartoligowcu! Poznaliśmy nowego asystenta trenera
2023-03-22 17:53
Skuteczny napastnik opuścił klub z krośnieńskiej okręgówki!
ZKS 2023-03-22 18:48:41
Choć daleko mi do Motoru to w pełni popieram i solidaryzuję się z Panem Tomczykiem. Niestety, jest duży problem z młodymi trenerami, którzy mają bardzo poprzewracane w głowach...
olo 2023-03-23 01:33:49
To jak potraktowano tego pana dobitnie świadczy o tym, że świat schodzi do pozycji rynsztoka. Bańdzior i cham zostaje w klubie, bo kilka punktów zrobił.To tylko pokazuje to jak żenującym klubem jest Motor. Panie Pawle pełne poparcie i niech się pan nie martwi, bo wcześniej czy później to im się odbije się wielką czkawką i s****czką naraz...
Sara 2023-03-23 20:17:21
Brak przeprosin??? To zwykły cham!
Przecież można go zmusić z oskarżenia prywatnego razem z zadośćuczynieniem!
PZPN orzekając karę (1 rok dyskwalifikacji w zawieszeniu na 2 lata, 30tys.zł., oraz zobowiązanie do przeprosin na piśmie 2osób) powinien wyznaczyć terminy wykonania. Inaczej to koleś będzie udawał głupa.
~anonim 2023-03-23 20:37:29
Pan Jakubas, jak powiedział "a" , to .... wyłoży kasę na karę. Gorzej będzie z przeprosinami. Przecież nie podpisze się za narwańca. Chociaż ......
PEPE99 2023-03-24 13:46:44
prawda leży pośrodku. jeden i drugi mieli za uszami. i nie do konca ofiara była bez winy. wina trenera że dał sie sprowokować.
Redakcja portalu podkarpacieLIVE nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść komentarzy. Każdy użytkownik reprezentuje własne poglądy i opinie biorąc pełną odpowiedzialność za ich publikację.