2024-02-26 11:43:00

Rafał Ulatowski po meczu z Zagłębiem Sosnowiec: Złoty chłopiec wraca

Rafał Ulatowski w przeszłości był nazywany
Rafał Ulatowski w przeszłości był nazywany
Wiem, że ten zespoł stać na taką grę jak do dwudziestej minuty. Nie jestem minialistą, żeby za każdym razem "kolanem przepychać mecz". To nikomu się nie podoba, ani zawodnikom, ani sztabowi, ani kibicom i też ludziom, którzy oglądają mecze w telewizji - mówi Rafał Ulatowski po zwycięstwie nad Zagłębiem Sosnowiec.
 
- Dobrze wiemy, że wygrać 1-0 to jest najtrudniejsze zadanie w piłce nożnej. Przez pierwsze dwadzieścia minut byliśmy zdecydowanie lepsi od naszego przeciwnika. Nic nie zapowiadało dramatycznych okoliczności tego meczu. Zagłębie Sosnowiec stworzyło wiele dogodnych sytuacji. Znam piłkę nożną na wylot i wiedziałem, że jak nie strzelimy bramki na 2-0 to mecz może wymknąć się nam spod kontroli i tak się stało. Dlaczego tak się stało? Z nieznanych mi jeszcze powodów podjęliśmy taką samą strategię jak Zagłębie. Długimi momentami prezentowaliśmy zupełnie nie nasz styl - powiedział Rafał Ulatowski po zwycięstwie nad Zagłębiem Sosnowiec.
 
- Szukaliśmy długich podań i omijaliśmy środkową linię. Nasze "dziesiątki", czyli Marcin Urynowicz i Kamil Mazek schodzili po piłkę zamiast wyciągać przeciwnika. Nie było komu zagrać piłki do przodu, bo Edwin był osamotniony. Myślę, że to nakręciło silne fizycznie Zagłębie Sosnowiec do tego, że uwierzyli w to, że mogą z nami co najmniej zremisować - dodał opiekun Resovii.

Rafał Ulatowski: Rywalizacja w zespole jest ogromna, ale przy tym jest dobra atmosfera

- W drugiej połowie byliśmy bardzo mocno ustawieni na własnej połowie i cierpieliśmy. Nie potrafiliśmy wyprowadzić żadnej dobrej kontry, która zamknęłaby ten mecz. Tym bardziej gratulacje dla zespołu, że nie pękł. Potrafiliśmy się wybronić, aczkolwiek Zagłębie zasłużyło na swoją bramkę w tym meczu - kontynuuje popularny "Ula".
 
- Po trzech meczach mamy pięć punktów, a to trochę za mało. Chciałbym mieć tych punktów więcej. Cieszy, że nie przegrywamy i nauczyliśmy się tego. To jest bardzo dobrym fundamentem do tego, aby myśleć o tym, że wiosna będzie należeć do mojego zespołu. Za to szacunek dla wszystkich, którzy są w sztabie i dla zawodników. Szczególnie dla tych, którzy cierpliwie czekają na swoją szansę, bo rywalizacja jest w drużynie ogromna. Przy tym wszystkim mamy dobrą atmosferę w zespole - mówi szkoleniowiec "Pasiaków".
 
- Po dwóch dobrych meczach w Waszym wykonaniu na koncie zapisaliście dwa punkty. Dziś cierpieliście, ale zdobywacie trzy "oczka". Gdyby ktoś powiedział, że do końca sezonu będziecie tak grać i wygrywać to wziąłby Pan to w ciemno czy jednak woli Pan, aby drużyna dobrze grała?
 
- Nie. Wiem, że ten zespoł stać na taką grę jak do dwudziestej minuty. Nie jestem minialistą, żeby za każdym razem "kolanem przepychać mecz". To nikomu się nie podoba, ani zawodnikom, ani sztabowi, ani kibicom i też ludziom, którzy oglądają mecze w telewizji. Będę się zastanawiał co było przyczyną takiej gry. Dziś nam się jeszcze udało, bo Kamil Biliński strzelił obok słupka. Natomiast na Lechii Gdańsk taka sytuacja może mieć inne konsekwencje.
 
- Jak Pan oceni postawę zawodników, którzy pojawili się na boisku z ławki dla rezerwowych?
 
- Każdy przyczynił się do tego, że zdobyliśmy trzy punkty i nie straciliśmy bramki. To fakt, że na boisko wchodziły postacie wybitnie ofensywne. To były zmiany ofensywne, które miały nam odciążyć linie defensywną. 
 
- Hlib Buchal dziś na ławce rezerwowych i nie pojawił się na boisku. Czy to pokłosie odnowienia urazu czy po prostu przegrał rywalizację na treningu?
 
- Kornel Osyra po dwóch tygodniach pokazał gotowość do gry na treningach. Po dwóch meczach, gdzie straciliśmy po dwie bramki to szukałem jakichś rozwiązań. Nie winię go za stratę bramek, ale mamy dobrą i zdrową rywalizację. To są trudne dylematy na kogo mam postawić. Dobrze jest mieć taki komfort.
 
- Czuje Pan dodatkową satysfakcję po tych trzech kolejkach? Kiedyś nazwano Pana "cudownym dzieckiem polskiej piłki". 
 
- Złoty chłopiec wraca!
 
- Dziś wraca Pan już jako dorosły mężczyzna, który zaczyna notować wyniki na miarę swoich możliwości. Czuje Pan tę satysfakcję i czy nie nie ciąży na Panu to określenie?
 
- Nie, nie czuję żadnej satysfakcji. Odczuje ją jak jak się utrzymamy, jak będziemy grali dobrze w piłkę i jak będzie to sprawiać radość piłkarzom i dziennikarzom. Moje wewnętrze odczucia nie są takie ważne. Ja się cieszę ze zwycięstw i że zespół reaguje pozytywnie. Mamy fajną atmosferę do pracy!
 
Zobaczcie zapis całej konferencji prasowej
YouTube Thumbnail
Play

Czytaj także

Komentarze (21)

Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.